Podstawą udanego wypadu ze spinningiem jest lokalizacja ryby. Zlokalizowanie ryb przekłada się na wędkarski sukces. Ilu z nas jechało nad nieznaną wodę i „biczowało” ją niemiłosiernie przez trzy cztery godziny z mizernym skutkiem. Na wędkarski sukces składa się ogrom pojedynczych elementów, które zebrane do kupy dają zaskakujący rezultat. Jednym z takich elementów jest odnalezienie drapieżnika a zawężając grono poszukiwań skupię się na sandaczu w zbiorniku zaporowym. No właśnie, gdzie szukać sandaczy w zbiorniku zaporowym? W tych mniejszych do 20 hektarów będzie nam łatwo a co jeżeli przyjdzie nam wyjazd nad duży zbiornik taki powyżej 400 hektarów? W poszukiwaniu sandaczy pomoże nam ponton z silnikiem oraz dobra echosonda. Taki zestaw przybliża nas do upragnionego sukcesu. Dobra echosonda pozwala na szybką lokalizację ryb, sprawdzenie przebiegu dna, czy są górki, spady, jaka jest głębokość łowiska, czy są korzenie, jakie jest dno? Na tyle pytań potrafi odpowiedzieć jeden sprzęt? Myślę, że warto dokonać takiego zakupu, tym bardziej że nie będzie to na jednorazowy użytek. Dobra echosonda posłuży nam na kilkanaście sezonów ostrego wędkowania. Polecam zainwestować w dobrą echosondę nie będę tu reklamował wybranej marki. A oto próbka możliwości echosondy:

echosonda

                Na echosondzie widzimy jak dno opada łagodnie z czterech metrów na siedem, zaznaczyłem kółkiem leżące na dnie korzenie, gałęzie. W toni widzimy ryby, są to prawdopodobnie drapieżniki. Dobra echosonda pozwoli nam osiągnąć sukces. Szukając sandaczy należy skupić się właśnie na korzeniach, kamieniach, spadach, górkach. Skupię się na najważniejszych miejscówkach, gdzie możemy spotkać tego pięknego drapieżnika. Zacznę od spadów gdzie szukac sandaczy 1

                 Na spadach dość często przebywają sandały, a gdy odnajdziemy tam pozostałości korzeni, powalonych drzew, jakieś kamienie to osiągnięcie sukcesu przyjdzie nam dosyć szybko. Korzenie, kamienie są to naturalne środowiska sandaczy. Mętnooki należy do grupy drapieżników terytorialnych, obierze sobie jakąś kryjówkę i z niej atakuje przepływające ryby. Często spinningując miałem tak, że prowadząc przynętę po dnie, przynęta odbijała się od jakieś przeszkody i następował atak. Zapewne tą przeszkodą było właśnie powalone drzewo. Atutem łowienia na spadach jest to, że rzucając przynętę możemy sprawdzić na jakiej wysokości żeruje ryba. Zaczynając od siedmiu metrów, prowadzimy naszą przynętę skokami w górę aż do powierzchni. Dzięki takiej metodzie możemy łatwo sprawdzić, czy ryba żeruje przy dnie, w toni, czy przy powierzchni. Drugą pewną miejscówką są podwodne górki gdzie szukać sandaczy 3.

                Górki pozwalają sandaczom schować się i z ukrycia obserwować przepływającą ofiarę. Sandacz stoi przy samej górce, czekając na odpowiedni moment do ataku. Gdy ryba przepływa nie widzi go, wtedy drapieżnik przystępuje do ataku trach pach i po krzyku rybka nie ma szans. W takich miejscach można spotkać cały przekrój sandaczy od tych młodych co dopiero stają się prawdziwymi łowcami, po te które z niejednej wędki przynętę jadły. Sumując dzisiejszy temat, zachęcam do zakupu pontonu, łodzi, do tego silnik no i echosonda. Uzbrojeni w taki sprzęt z łatwością namierzymy drapieżnika. Pozostaje tylko wybór odpowiedniej przynęty i śmiało możemy oddać się wędkarskiej pasji. O przynętach na sandacze opowiem niebawem.

Share.

About Author

2 komentarze

    • Mój przekrój przynęt na sandacza jest spory, ja łowienie sandałów zaczynam od gum białych, perłowych ogólnie jasne kolory, do tego gumy mogą mieć np. czarne, czerwone, niebieskie grzbiety. Gdy widzę, że to nie przynosi spodziewanych wyników eksperymentuję. Idę w mocne kolory gum np. marchewkowy, czerwony, żółty. Przeważnie stosuję gumy od siedmiu do dziesięciu cm. Staram się dostosować do ryb a nie próbuję na siłę dostosować ryby do mnie. Łowiąc z pontonu nie zapominam o kogutach. To w ostatnim czasie bardzo skuteczna przynęta. Używam kogutów w których łączę barwy np. pióra białe i czerwone tak aby uzyskać kontrast.

Leave A Reply

*