Pierwsza zasiadka karpiowa nie przyniosła oczekiwanych wyników, nie było pięknych amurów oraz karpi na macie. Smutek tym większy, że do osiągnięcia celu brakowało paru centymetrów podbieraka. Po pierwszej przegranej wyprawie jest 1:0 dla ryb. Nie poddajemy się tak łatwo i po kilku dniach stajemy do kolejnego starcia        w ringu zalewu Chańcza. Tym razem nasza zasiadka będzie trwała 24 godziny. Kolega Michał zjawia się wcześniej, przygotowuje sprzęt oraz stanowisko, ja melduję się po godzinie 17-tej. Tym razem do wody trafia mieszanka kukurydzy, pelletu oraz kulek. pelletprzynęty na amura            Jest godzina dwudziesta zestawy wywiezione, wybrane miejsca (te, które nęciliśmy ostatnio t.j. mieliśmy trzy miejsca na różnych głębokościach jak i odległościach w artykule Pierwsza zasiadka karpiowa 2015 jest to szerzej opisane). Na włos pierwszego zestawu dałem kulkę o zapachu truskawki podpiętą jedną kukurydzą, natomiast na drugi dwie kulki jedna o zapachu kraba a druga halibuta. Następnie ceremoniał wędkarski przebiega tak jak ostatnio, rozpalamy grilla do tego piwko, ach jakie to życie wędkarza jest ciężkie:-) ile to trzeba żonie nagadać, żeby móc w spokoju się napić. Po godzinie rozpalamy też ognisko bo pogoda nas nie rozpieszcza, temperatura w granicach 6 stopni. W nocy mam pierwsze branie, swinger mocno opada – to może oznaczać leszcza. Przycinam i jest czuję rybę na wędce, nie walczy a to oznacza jedno, że ryba nie jest moich marzeń. Po krótkim holu na brzegu ląduje jaź, szybko odpinam haczyk a następnie ryba trafia do wody. Jaź bierze na truskawkę, postanawiam ją zastąpić kulką o zapachu tutti frutti. Wywozimy zestaw i idziemy spać, ryby słabo żerują, czuję w kościach, że to kolejna przegrana nocka. Nad ranem mój cudowny sen o 40-to kilowym karpiu przerywa głośny dźwięk sygnalizatora, wybiegam z namiotu, zacinam i jest kolejna ryba na wędce, znowu szybki hol do brzegu i kolejny jaź trafia przed obiektyw.jaź            Po sesji zdjęciowej ryba trafia do wody. Tym razem branie było na kulkę o zapachu kraba na tzw. śmierdziucha. Nie jest dobrze w łowisko weszły jazie a to oznacza, że nasza szansa na złowienie naprawdę dużej ryby maleje. Nie poddajemy się tak łatwo, teraz zmieniam kraba na squida, jest to mieszanka różnych zapachów rybnych. Szybka wywózka zestawu dzięki chęci Michała. Po godzinie mam kolejne branie, znowu swinger mocno opada, w duchu klnę jak szewc, mimo to zacinam i kolejna powtórka z rozrywki, na brzegu ląduje jaź, czemu mnie to dzisiaj nie dziwi? Kolejny raz pogoda psuje nasze plany, musimy zebrać cały ekwipunek w czasie deszczu. Czas na trochę refleksji, niestety nie zawsze łowienie karpi i amurów wygląda bajkowo, dzisiaj ryby udowodniły nam swój spryt, posyłając na linię frontu małe jaziki, które padały jeden za drugim, oczywiście po sesjach zdjęciowych zwróciłem im wolność. Z kolegą Michałem czeka nas rozmowa na temat taktyki nęcenia, jak i łowienia, musimy poprawić kilka rzeczy. W oczekiwaniu na kolejną relację zapraszam wszystkich do obejrzenia materiału filmowego z zasiadki.

Share.

About Author

Leave A Reply

*